Łukasz Fabianski: Zawsze będę pamiętać Legię
28.05.2007 18:39
Robi mi się smutno. Ale trzeba iść do przodu - mówi <b>Łukasz Fabiański</b>, który rozegrał ostatni mecz w Legii. W sobotę warszawski klub wreszcie oficjalnie przyznał, że 22-letni bramkarz przechodzi do Arsenalu. W oficjalnym komunikacie klub pochwalił się, że po dwóch tygodniach rozmów ostatecznie porozumiano się z Arsenalem. I że transfer Fabiańskiego to najwyższy kontrakt w historii polskiego futbolu - to znaczy największe pieniądze za piłkarza odchodzącego z naszej ligi. Chodzi o ok. 3,5 mln euro.
- Nie tak powinno wyglądać pożegnanie z Legią.
- Łatwiej byłoby się pożegnać zwycięstwem. Szkoda, że to wszystko kończy się w takich okolicznościach. Ale zapamiętam głównie dobre chwile - nie tylko ubiegłoroczne mistrzostwo. Dziękuję kibicom, że stali za mną do końca.
- Cieszy się Pan, że jedzie do prawdziwej cywilizacji? W Anglii nie ma takich "numerów", jakie zdarzają się w polskiej lidze.
- Nie chcę już wracać do podejrzanych tematów. O sędziowaniu też nic nie chcę mówić. Co nam pozostaje? Gdybyśmy w meczu z Zagłębiem wykorzystali choć część sytuacji, to na koniec nie byłoby żadnego problemu. Gdy traciliśmy pierwszą bramkę, za długo na trawie leżał Grzesiek Bronowicki, a część chłopaków pobiegła napić się wody i potem spóźniliśmy się z kryciem.
- Legia już umówiła się z Arsenalem. A Pan ma podpisany kontrakt?
- Ja jeszcze nie. Spodziewam się, że do tego dojdzie, gdy wrócę z meczów reprezentacji.
Spełniło się Pańskie marzenie?
- Z jednej strony tak, bo chciałem tam trafić. Ale to nie wszystko, teraz muszę tam zaistnieć. Nie powiedziano mi wprost, że mam stacjonować u boku Jensa Lehmanna. Mam walczyć i zobaczymy, co z tego wyniknie.
- Jerzy Dudek od dawna jest rezerwowym w Liverpoolu. Pan prawdopodobnie będzie musiał przywyknąć do zapomnianej roli. W Legii strój z numerem jeden od dwóch lat należał do Pana.
- Jurek wcześniej bardzo dużo osiągnął, ja tak naprawdę dopiero zaczynam. On ma 34 lata, ja dopiero 22. Będę chciał jak najszybciej zaistnieć, ale zobaczymy, czy mi się uda.
- Polscy piłkarze zwykle na początku mają problem z barierą językową.
- Ja akurat mam nieźle opanowany angielski. Ale oczywiście na miejscu będę intensywnie się uczył. Byłem "z wizytą" w Arsenalu już trzy razy - teraz nareszcie oficjalnie mogę to przyznać - jednak wszystkie niuanse wychwycę, dopiero jak się przeniosę tam na stałe.
- W Arsenalu jest inny bramkarz, który kiedyś trenował z Legią - 17-letni Wojciech Szczęsny.
- Oczywiście wysyłaliśmy do siebie SMS-y, ale o szczegółach jeszcze nie rozmawialiśmy. Na razie myślę o zgrupowaniu reprezentacji, na którym jestem od poniedziałku. Okres przygotowawczy w Arsenalu rozpoczyna się dopiero 3 lipca i od tego dnia będę mógł zobaczyć więcej.
- Legia zakazywała Panu wypowiadać się na temat Arsenalu, chociaż wszyscy od dawna o tym wiedzieli. Śmieszna sytuacja.
- Poprosiły mnie o to oba kluby. Może to wyglądało nieładnie, wszyscy znają mnie jako człowieka otwartego. Rozmawiam w każdych okolicznościach, niezależnie od wyniku meczu. Czułem się z tym niedobrze. Zdawałem sobie sprawę, że mogło to wyglądać brzydko. Ale była umowa i byłbym nie fair, jej nie dotrzymując.
- Kiedy był Pan pewien, że zostanie zawodnikiem Arsenalu?
- Chyba od razu po spotkaniu z Arsene'em Wengerem. Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Myślałem, że lecę do Londynu, by się rozejrzeć, a tymczasem od razu ustalaliśmy właściwie wszystko. Minęły dwa tygodnie i koniec.
Czego będzie Panu brakowało po wyjeździe z Warszawy?
- Niektórzy powiedzą, że 2,5 roku, jakie tu spędziłem, to niewiele. Ale dla mnie to było dużo i w dodatku to piękny okres. Mam ogromy sentyment do Legii i do wszystkich ludzi z nią związanych. Jak tak człowiek się zastanowi, to mu robi się smutno. Zostawiłem tu dużo zdrowia, dużo serca. Przed meczem z Zagłębiem dostałem kwiaty i powstrzymywałem się przed tym, by mi łzy nie poleciały. Jestem wrażliwy, może sentymentalny.
- Ale trzeba iść do przodu.
- Życie tego wymaga. Chcę osiągnąć bardzo dużo. Zrobiłem kolejny krok. Nie wiem czy ostatni. Ale na pewno spory.
- Kto powinien zostać Pańskim następcą? Jan Mucha jest gotowy?
- Janek to bardzo dobry bramkarz. Ale przecież to nie ja mam oceniać, kto teraz ma stać w bramce Legii. Trener Krzysztof Dowhań potrafi "wykroić" dobrego bramkarza. Legia na tej pozycji nigdy nie miała kłopotu.
53
tyle meczów dla Legii w ciągu dwóch lat zagrał w lidze Fabiański - i puścił 46 goli, co daje średnią 0,87 na spotkanie; w sumie we wszystkich rozgrywkach 64 (średnia 0,91)
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.