
Kilka spostrzeżeń po meczu z Ruchem - Różnica klas
03.04.2025 23:59
(akt. 04.04.2025 00:15)
Deklasacja - Ruch Chorzów przed meczem w 1/2 finału Pucharu Polski miał swoje problemy w lidze - 3 remisy, 3 porażki, w sumie aż 6 meczów bez zwycięstwa. Ale wiadomo, że jak się przełamać, to najlepiej w starciu z Legią. Nie tym razem jednak! Legioniści nie narzucili morderczego tempa, grali mądrze i inteligentnie. W porównaniu do starcia z Pogonią w Warszawie poprawili odbiór piłki po stracie oraz jakość ostatniego podania i wykończenie. To wystarczyło, gospodarze byli kompletnie bezradni. Szkoda, że choć w części tak skutecznie nie dało się zagrać w piątek - przecież w meczu z „Portowcami” legioniści w pierwszej połowie spotkania stworzyli sobie o wiele więcej sytuacji bramkowych niż z Ruchem, ale remisowali 0:0, a w Chorzowie prowadzili 2:0. I prowadzili nie tylko zasłużenie, ale był to najniższy wymiar kary. „Niebiescy” pierwszą groźną akcje przeprowadzili po przerwie, ale Soma Novothny trafił wprost w Kacpra Tobiasza. Choć przed pierwszym gwizdkiem stawiałem na pewne zwycięstwo Legii, to jednak wynik 5:0 lekko zaskoczył. Podobnie jak fakt, że rywale nie walczyli z jakimś ogromnym zaangażowaniem. Tak czy inaczej brawo, słabość rywala i jego problemy trzeba potrafić wykorzystać. Legia to zrobiła odnosząc drugie najwyższe zwycięstwo w sezonie i awansowała po raz 26. do finału Pucharu Polski. W tej edycji legioniści stracili tylko dwie bramki!
Młodzieżowcy po połówce - W Pucharze Polski w każdym zespole na boisku przez cały mecz musi przebywać przynajmniej jeden piłkarz o statusie młodzieżowca. Legioniści rozpoczęli spotkanie z Wojciechem Urbańskim, który popisał się kilkoma przechwytami i przede wszystkim podaniami napędzającymi akcje. Najczęściej gdzieś z okolic środka boiska rozdzielał piłki do skrzydłowych - czy to Ryoyi Morishity czy Kacpra Chodyny. Zaprezentował się dużo korzystniej niż w starciu z Pogonią Szczecin kilka dni wcześniej. Po przerwie zaś w środku pola zastąpił go Rafał Augustyniak, a mającego słabszy dzień Steve Kapuadiego zmienił Jan Ziółkowski i to on pełnił rolę młodzieżowca. I „Ziółek” wypadł bardzo udanie - solidny w defensywie, z jedną kluczową interwencją gdy w polu karnym - wślizgiem wygarnął piłkę spod nóg składającego się do strzału rywala. Miał swoja szansę na gola, ale po dograniu piłki od Pawła Wszołka zabrakło mu kilku centymetrów by skierować futbolówkę do siatki. Udany występ i być może dość ważny. Kto wie czy Ziółkowski tym meczem nie wywalczy sobie miejsca w pierwszej jedenastce.
Niepokojące zdarzenia - Pierwszym była postawa Steve Kapuadiego, który w pierwszej części gry wypadł naprawdę słabo, popełniał błędy, po jednym z nich otrzymał zasłużoną żółtą kartkę. Źle wyglądała sytuacja, gdy dał się wyprzedzić Filipowi Borowskiemu, na szczęście gracz Ruchu był mikrej postury i wracający Kapuadi zdołał naprawić swój błąd. Pod koniec pierwszej połowy miał spore problemy w pojedynku z Danielem Szczepanem. Trener Gonçalo Feio podjął słuszną decyzję i zmienił go w przerwie meczu. Ale forma stopera Legii po złamaniu nosa może niepokoić. Jeszcze bardziej martwi uraz Marca Guala, który trzymając się za mięsień dwugłowy opuścił murawę Stadionu Śląskiego na początku drugiej połowy meczu. Do tego momentu był najlepszym piłkarzem na boisku, strzelił bardzo ładnego gola, ale i dobrze rozgrywał piłkę, kiwał się, wygrywał kolejne pojedynki często ośmieszając przeciwnika. Gual miał największą liczbę udanych dryblingów - 5, strzelił 17. gola w tym sezonie i jest najlepszym strzelcem zespołu. Hiszpan był w gazie, jego uraz znacznie osłabi siłę ofensywną zespołu i jeśli okaże się poważniejszy skomplikuje zestawienie składu na mecze w Lidze Konferencji. Przypomnijmy, że Ilja Szkurin nie jest zgłoszony do rozgrywek, podobnie jak przymierzany do gry z przodu Wojciech Urbański. Z atakujących pozostanie więc jedynie Tomas Pekhart, który nie grał ostatnio zbyt wiele. Również kontuzja Bartosza Kapustki smuci - kapitan Legii w Chorzowie miał asystę przy golu Kacpra Chodyny, a w sumie notował najwięcej podań w ostatnią strefę boiska - 9. Jego ewentualna absencja w kolejnych spotkaniach będzie z pewnością odczuwalna.
Prawa strona nie do zatrzymania - Miło patrzyło się na grę prawą stroną boiska. Zarówno Paweł Wszołek jak i Kacper Chodyna napracowali się mocno i siali popłoch w szeregach przeciwnika. Wszołek kończył mecz z golem - wbiegł świetnie w pole karne po podaniu Juergena Elitima i strzałem pod poprzeczkę podwyższył wynik na 3:0. Koledzy cieszyli się z nim przykładając mu rękę do czoła i sprawdzając temperaturę. Jak wyjaśnił „Wszołi” po meczu, w tygodniu walczył z wirusem, stracił 2,5 kilograma, nieco go pod koniec zatykało, a mimo to był obok Guala najlepszy na murawie. Mógł mieć też asystę, w obronie stanowił zaporę nie do przejścia. W całym meczu miał najwięcej podań - 65, może pochwalić się też największym przebiegniętym dystansem w sprincie. Do poziomu gry Wszołka dostosował się Kacper Chodyna - strzelił gola po oddaniu płaskiego uderzenia w róg bramki, był też blisko drugiego. Wykorzystał nieporozumienie w szeregach obronnych i sprzed rąk bramkarza dzióbnął piłkę tak, że ta zmierzała do bramki. Z linii bramkowej wybił futbolówkę obrońca. „Chodi” miał asystę przy bramce Ryoyi Morishity. W całym spotkaniu miał najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym rywala oraz najwięcej doskoków pressingowych. Tak grający duet na prawej stronie będzie sprawiał wiele problemów każdemu zespołowi w Polsce.

Pierwszy gol Szkurina - Zastąpił na boisku Marca Guala w 57. minucie meczu, nie grał tak widowiskowo, nie ośmieszał tak rywali, nie był tak odpowiedzialny za piłkę jak Hiszpan, ale strzelił gola i tym samym przełamał się. Po rzucie z autu wykonywanym przez Rafała Augustyniaka, głową przedłużył podanie Radovan Pankov, a Ilja wygrał pojedynek główkowy oraz walkę o pozycję z Szymonem Karasińskim i pokonał Martina Turka. Była to pierwsza bramka w barwach Legii i pozostaje mieć nadzieję, że teraz już będzie z górki.
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.